Tegoroczne święta

Tegoroczne święta będą wyjątkowe, bo spędzimy je w domu. Od wielu lat, pod naciskiem tej czy innej rodziny, zawsze gdzieś wyjeżdżaliśmy. A później była bieganina i jeżdżenie od domu do domu. Przyznaję, święta sprzyjają rodzinnej atmosferze. Miło się spotkać i pogadać, ale w tym roku mam ochotę na takie spokojne „snucie się”. Sami przygotujemy kolację, zjemy ją na spokojnie, posiedzimy przy choince, pogramy i pośpiewamy kolędy, a później wybierzemy się na pasterkę. Po niej wyśpimy się i będziemy dalej świętować. A rodzina może na nas poczekać np. do drugiego dnia Świąt.

Muszę przygotować sobie listę zakupów i rozpisać co kiedy zrobić, bo mam tendencję do nagromadzenia zbyt dużej ilości zajęć na ostatnią chwilę, żeby wszystko było „pachnące i świeżutkie”. No i trzeba też kupić prezenty. Ponieważ w tym roku u rodzinki „uaktywniły się” nowe zdolności i pojawiły nowe hobby, więc nie będę miała problemu z wyborem. Ja z kolei zasugerowałam, że marzę o „Myślach nieuczesanych wszystkich” Leca. Ciekawe czy dostanę… 🙂

Dobra i zła wiadomość jest taka, że gdzieś zapodziałam karteczkę z noworocznymi postanowieniami sprzed prawie roku. Nie mam więc pojęcia ile z nich zrealizowałam, ale przypuszczam, że niewiele, skoro nawet do niej nie zaglądałam. Chyba, że coś mi utkwiło w podświadomości i chciał – nie chciał przypadkiem wyszło. Nie będzie więc wkurzania się na samą siebie, że tkwię w miejscu, chociaż… taka prawda… Może nie tak kompletnie w miejscu, ale nadal mi mało.

16 postanowień

W tym roku poszłam nie tylko na jakość ale i na ilość… noworocznych postanowień. Póki co spisałam ich 16, ale kojarzy mi się, że jeszcze coś tam chciałam dodać. Stwierdziłam, że czym więcej ich będzie, tym większe prawdopodobieństwo, że pod koniec roku będę miała co wykreślać 🙂 Oby.

A w związku z początkiem Nowego Roku, życzę Wam, żeby Was w tym roku spotykały wyłącznie dobre rzeczy i mili ludzie 🙂

***

W tym roku dzieciaki miały wyjątkowo krótką przerwę świąteczną. Drugiego stycznia iść do szkoły to żadna przyjemność, biorąc pod uwagę, że bywało tak, że szły bodajże 7 czy 8… W dodatku robi się zimno i ma być coraz zimniej, więc dojazd na rowerze, tak uwielbiamy przez dzieci z naszego osiedla, odpada. A sam rower ostatnio musieliśmy zabrać do mieszkania, bo po świętach pękła rura w komórce lokatorskiej i trzeba było ją opróżnić z rzeczy przydatnych i rupieci (skutek: porządek i wyrzuconych mnóstwo śmieci, znaczy: dawno nie używanych rzeczy, które pewnie leżałyby tam przez następne dziesiątki lat tak „na wszelki wypadek”). A że niestety mamy zimę, więc samo osuszanie po zlaniach zajmie pewnie więcej czasu niż zajęłoby latem i jeszcze trochę powkurzamy się z powodu zagraconego mieszkania. Ale co zrobić.

Ferie zimowe w naszym województwie będą dopiero za 1,5 miesiąca. Dziecko dogadało się w święta z kuzynem, że na pierwszy tydzień pojedzie do niego, a na drugi to kuzyn przyjedzie do nas. No ok, może nie spędzą całych ferii przed kompem. Ostatecznie każdy z nich ma po jednym, a gra na zmianę nie jest taka przyjemna. Muszę poszukać im propozycji co by tu można robić i wysłać ich gdzieś na basen, lodowisko, do kina, parku trampolin czy choćby na wycieczkę po mieście…

Oj, ciężki dziś dzień. Trzeba się położyć, bo czuję, że jeszcze nie odespałam Sylwestra 😉